Zazwyczaj okołosportowy nieregularnik.
piątek Styczeń 19th 2018

Netkultura.

Kalendarium

Lipiec 2014
P W Ś C P S N
« cze   sie »
 123456
78910111213
14151617181920
21222324252627
28293031  

Takie tam (odc. 11).

Będzie krótko, zwięźle i tylko na dwa tematy. 

1. Zmarł Julio Grondona.

Uff.

2. Takie dziwne coś.

Dawno już tego nie grali. W zasadzie to nie pamiętam przypadku, w którym jakikolwiek polski zespół ograłby w pucharach klub pokroju Celtiku Glasgow 4:1, a po końcowym gwizdku zamiast szalonej euforii zapanował u mnie… niedosyt.

Przyznam szczerze, że ligi szkockiej od ładnych kilku sezonów nie oglądam wcale. Dawno też Bhoysów nie widziałem w Europie, toteż mocno byłem ciekaw, czy faktycznie została po nich już tylko szumna nazwa, czy może rację ma np. Wojciech Kowalczyk wieszcząc, że Mistrzowie SPL Legionistów wciągną nosem. No i wyszło na to – nie po raz pierwszy zresztą – że Kowalowi znacznie lepiej wychodziło granie w piłkę, niż gadanie o niej. Celtic w takiej dyspozycji miałby co najmniej poważne problemy z załapaniem się do górnej ósemki Ekstraklasy. Do przodu słabo (gdy Jacek Laskowski zaczął się rozpływać nad rzekomo rewelacyjną techniką użytkową Celtów, parsknąłem głośnym śmiechem). W środku źle. A już z tyłu to kompletna makabra. Z każdą minutą obserwowania poczynań np. kapitana zespołu przyjezdnego mój stosunek do Bartosza Rymaniaka ulegał coraz to większemu ociepleniu.

Nie, absolutnie nie chcę w ten sposób umniejszać sukcesu Legii. Wręcz przeciwnie, Mistrzowie Polski zagrali naprawdę niezły mecz. Nie załamali się po nieudanym początku i na szybko straconą bramkę odpowiedzieli jeszcze szybszym wyrównaniem. A po następnych kilkunastu minutach zorientowali się wreszcie, że ten Celtic naprawdę nie jest taki znowu straszny i zaczęli przeć po swoje. Nie powstrzymał ich ani dość stronniczy sędzia (karnych, jak na moje, powinno być cztery, a van Dijkowi tercet arbitrów pozwalał na zdecydowanie zbyt wiele), ani zniechęcenie, jakie musiała wywołać własna nieskuteczność.

Kamyczki do warszawskiego ogródka wrzucam tylko dwa: po pierwsze, zatrważający momentami brak asekuracji w obronie. Taki McGregor minął sobie Brzyskiego i… i tyle. Nikt więcej go nie zaatakował, mógł sobie spokojnie ułożyć piłkę, kropnąć i otworzyć wynik. Jeśli Legia serio marzy o Lidze Mistrzów, to przed czwartą fazą eliminacji należałoby nad tym solidnie popracować.

Po drugie – i przede wszystkim – ta cholerna skuteczność. Gdyby wpadło tylko to, co absolutnie musiało, czyli dwa karne Vrdoljaka i setka Żyry, byłoby już pozamiatane. Tak, Celtic może i ma tradycję wychodzenia z ciężkich opałów, ale z 1:7 na wyjeździe nie podniósł się chyba nikt. Stanęło na 1:4 patrząc z perspektywy ekipy ze Szkocji i to, jakkolwiek by to nie brzmiało, jest dla niej dobry wynik, bo daje jeszcze cień jakiejś tam szansy.

Oby Legioniści szybko ten cień rozgonili.

Komentarze czytelników

2 komentarzy do “Takie tam (odc. 11).”

  1. ~gobokke pisze:

    U mnie po Celticu zdecydowanie euforia. Niedosyt był tylko po karnych.
    Robię sobie solidny pomundialowy odwyk od piłki, ale takiej uczty nie mogłem przegapić. I nie żałuję! :-)

    Rewelacyjna technika użytkowa Celtów?
    A czym technika użytkowa różni się od techniki? Użytkowa jest na Wyspach, a zwykła w pozostałej części świata?

    Od kilku lat na blogu Steca podkreślam, że Ekstraklasa przeskoczyła w rankingu UEFA SPL. Reakcji nigdy nie było, ale tam reagują tylko wtedy, gdy polski zespół zaliczy pucharową wpadkę.

    Kowalczyk bredzi. Tym razem posunął się jednak za daleko. Wciąganie nosem? Ja wyczytałem coś o gwałceniu.

    Tak czy siak pod względem technicznym to była deklasacja i siarczysty policzek dla entuzjastów biegactwa i kopactwa.
    Nie mam żadnych obaw przed rewanżem, tym bardziej, że będzie on rozegrany na rugbowym obiekcie Murrayfield w Edynburgu. W Glasgow odbywają się teraz postimperialne Igrzyska Commonwealthu, które są ważniejsze od LM Celticu.

    • a-c10 pisze:

      Ja jednak troszeczkę (no tak ze dwa gramy, ale zawsze) obaw mam. Biorą się one głównie z… metafizyki. Znaczy z tych, no, przesądów:) Trudno mi uwierzyć, aby taaaka nieskuteczność nie zechciała się zemścić. A tfu, na psa urok.

Komentuj