Zazwyczaj okołosportowy nieregularnik.
piątek Styczeń 19th 2018

Netkultura.

Kalendarium

Lipiec 2014
P W Ś C P S N
« cze   sie »
 123456
78910111213
14151617181920
21222324252627
28293031  

Nihil novi sub sole.

Nieważne, że w dużej mierze nowy skład. Nieważne, że nowy trener, nowe pomysły taktyczne, nowe ciuchy nawet. Jak jest inauguracja ligi, to Cracovia przegrywa, kropka.

Oczywiście, mimo porażki, kilka pozytywów da się z dzisiejszego spotkania wyłowić. Na swym normalnym, wysokim poziomie zaprezentował się Pilarz, którego nie sposób winić za utratę bramek, należałoby jedynie przyklasnąć, że nie było ich więcej. Zupełnie przyzwoicie wyglądał tercet stoperów, nawet ten nieszczęsny Rymaniak jakoś bardzo nie raził. Dwójka napastników – rozwiązanie nie widziane na polskich boiskach od bardzo dawna – też, mimo braku wymiernych efektów, zdaje się nieźle rokować na przyszłość.

Niestety, kompletnie zawiódł środek pola. Budziński, Cetnarski i Dąbrowski sprawiali wrażenie, jakby poznali się w tunelu, tuż przed wyjściem na boisko. Udane zagrania całej trójki można policzyć na palcach. Ani nie wspomagali defensywy – zostawiając gigantyczną dziurę na 30-40tym metrze przed bramką Pilarza, w której ochoczo rozpanoszyli się piłkarze gospodarzy – ani też nie napędzali gry do przodu, gdzie Nowak i Zjawiński zdani byli sami na siebie. Troszkę, ale tylko troszkę lepiej wypadli obaj wahadłowi (ze wskazaniem na Marciniaka). Ja wiem, że to nowy, dawno nie stosowany system, że sparringi to nie gra o stawkę i w ogóle. Jednakowoż boki Pasów po prostu muszą wyglądać lepiej, inaczej będzie klęska.

Mimo tych mankamentów, Cracovia wcale nie musiała w tym meczu polec. Górnik absolutnie nie grał jakiejś kosmicznej piłki i, szczerze powiedziawszy, na miejscu Warzychy i Dankowskiego mocno bym się obawiał spotkań z bardziej konkretnymi rywalami. Ale w sumie co mi tam Górnik. Znacznie bardziej frapuje mnie ta właśnie konkretność. Cracovii grającej (co najmniej) nie najgorzej, ale bez efektów, już się w życiu naoglądałem. Dziś dostałem kolejną porcję. Mam nadzieję, że jedną z ostatnich.

Komentuj