Zazwyczaj okołosportowy nieregularnik.
wtorek Marzec 28th 2017

Netkultura.

Kalendarium

Marzec 2017
P W Ś C P S N
« paź    
 12345
6789101112
13141516171819
20212223242526
2728293031  

Stano… co?!?

Krótko, zwięźle i na bardzo przykry temat: Ciąg dalszy notki »

Weltmeissterschaftsiegerbesieger.

Oboje z żoną byliśmy wczoraj mocno zmęczeni, toteż poszliśmy spać zaraz po końcowym gwizdku Pedro Proency. Ocknąłem się dziś rano i powiedziałem do M.: „wiesz co? śniło mi się, że wygraliśmy z Niemcami”. Ciąg dalszy notki »

Robert Złotousty.

Nie przepadam za odcinkami Ligi+ Extra prowadzonymi przez tandem Dębiński-Marciniak i zwykle ich nie oglądam. Ostatnim razem jednak nie miałem wyboru. Wszak do studia zawitał szkoleniowiec Pasów, Robert Podoliński. I przyznać muszę, że mnie nie zawiódł. Mówił ładnie, składnie i z szacunkiem dla poprawności gramatycznej, co w środowisku polskiej kopanej nie jest, niestety, chlebem powszednim. Śmiało mogę stwierdzić, że dzięki panu trenerowi spędziłem przed telewizorem kilkadziesiąt naprawdę udanych minut. Ciąg dalszy notki »

Nie, panie władzo, ja się dobrze uczę.

Czyli reklama społeczna po policjancku.

On, ona, dwoje dzieci i paroletnie kombi średniej klasy. Wielu polskich rodzin wyjazd na wakacje powszedni. Wsiadają do auta, gadają coś o piosenkach i okruszkach, wyjeżdżają na drogę. Warto zauważyć – dwupasmową. On naciska gaz i osiąga ko(s)miczną prędkość 60km/h. Z troską w głosie godną drugoligowego przedstawienia w gimnazjalnej auli ona pyta „nie jedziesz za szybko?”. Na co on odpowiada „no co ty, daj spokój, chcemy już być, czy nie?”. W tzw. międzyczasie pojawia się znany z komputerowych gierek motoryzacyjnych phantom car, jadący, rzecz jasna, przepisową pięćdziesiątką. Ona, z tym samym quasimelodramatycznym przydechem oznajmia „czasami jedna decyzja przesądza o naszym życiu”. I brzdęk! Na scenę, eee… na drogę, znaczy w poprzek drogi wyjeżdża ciężarówka. Pisk hamujących kół, brzęk tłuczonego szkła i – kurtyna! – światło gaśnie. Po chwili znów się zapala ukazując zdemolowane wnętrze samochodu, poobijane ciała jego i jej (oboje nieprzytomni, może nawet martwi) i przerażone twarzyczki dzieci. Ciąg dalszy notki »

Takie tam (odc. 11).

Będzie krótko, zwięźle i tylko na dwa tematy.  Ciąg dalszy notki »

Nihil novi sub sole.

Nieważne, że w dużej mierze nowy skład. Nieważne, że nowy trener, nowe pomysły taktyczne, nowe ciuchy nawet. Jak jest inauguracja ligi, to Cracovia przegrywa, kropka. Ciąg dalszy notki »

Idzie nowe. Znowu. Czyli w Cracovii zasadniczo po staremu.

Totalne przemeblowanie to w Cracovii stan właściwie permanentny. Od zakończenia pierwszej kadencji Wojciecha Stawowego (zima 2006) w klubie z ul. Kałuży ustawicznie zmienia się niemal wszystko. Kolejni trenerzy prawą ręką podpisują kontrakty, lewą już pakują walizki (© Michał Probierz, zresztą niedoszły szkoleniowiec Pasów). Autokary z nowymi/starymi piłkarzami kursują jak czerwoniaki w godzinach szczytu, słowem: dzieje się. Wyjątkowe pod tym względem było w zasadzie tylko poprzednie lato, kiedy to zmieniła się tylko… liga. Cała reszta, znaczy trener i szkielet składu, pozostała na miejscu. To już jednak historia. Przed rozpoczętym właśnie sezonem poziom rozgrywek pozostał (na szczęście!) ten sam, jednakowoż wszystko inne wywrócono do góry nogami. Ciąg dalszy notki »

Po lidze, przed ligą (czyli piękny sen i kupa na prześcieradle).

Jest taki stareńki, przydługawy dowcip: wychodzi facet z pracy. Jest sobota, godzina czternasta z minutami. Piękna pogoda, wiosenne słonko miło przygrzewa, więc chłopu się nic a nic nie spieszy. Wiadomo, żona w domu jest jaka jest. Idzie więc nasz bohater wolnym krokiem, popatruje na sklepowe witryny i nagle wzrok jego pada na gablotę z bardzo fajnym zegarkiem. „A, co tam” myśli sobie „wejdę i zobaczę”. Wchodzi zatem, po chwili zakłada cacko na rękę, przygląda się przez chwilę i już-już chce zdejmować i wychodzić, gdy wtem sprzedawca informuje go, iż właśnie tego dnia właśnie ten zegarek objęty został niewiarygodną promocją i można go mieć za… Tu pada naprawdę niewysoka kwota, facet bez problemu jest w stanie wyciągnąć ją z portfela, toteż już po chwili opuszcza sklep z nowym zegarkiem na nadgarstku. Ciąg dalszy notki »

MuMi cz. 22 i 23 plus Epilog.

22. Idolatria.

Mecz o III miejsce XX MŚ obalił moją tezę, iż w półfinale znacznie bardziej, niż Neymara, Brazylijczykom brakowało Thiago Silvy. Zresztą, rzecz chyba nawet nie w samym Neymarze, a w głębokiej i – co tu dużo gadać – cholernie niedzisiejszej wierze Kanarków w magię jednostki. Ciąg dalszy notki »

MuMi cz. 21.

21. Paradoks. Pan Paradoks.

Żelazna konsekwencja i hermetyczna obrona – to nie są pierwsze skojarzenia, jakie pojawiają się na hasło „piłkarska reprezentacja Holandii”. Polot, rozmach, technika, improwizacja – to prędzej, prawda? Z reprezentacją Argentyny jest podobnie. Co prawda, Albicelestes byli swego czasu nazywani „Niemcami Ameryki Południowej”, ale to czasy tak odległe, że nawet najstarsi gauchos nie pamiętają. Również rzut oka na obecne kadry obu ekip sugeruje, iż powinniśmy się po nich spodziewać fajerwerków ofensywnych. Z jednej strony van Persie, Robben i Sneijder. Z drugiej Messi, Higuain i Lavezzi. A na ławkach jeszcze choćby Huntelaar i Aguero. Natomiast im dalej w tył, tym bardziej mizernie. OK., De Jong i Mascherano to piłkarze o ustalonej, bardzo wysokiej renomie. Ale już reputacja graczy obu trzecich linii pozostawia bardzo, ale to bardzo wiele do życzenia. Ciąg dalszy notki »

 Page 1 of 20  1  2  3  4  5 » ...  Last »